piątek, 27 marca 2015

10.04.2010 - pięć lat zacierania śladów zbrodni!



Zamach uznawany za katastrofę - to katastrofa ofiar!




Wielu ekspertów i wiele teorii - skutek tym czasem jeden - pięć lat śledztwa, w którym głównie polska strona rządowa oraz prokuratury działające na terenie Polski - robią wszystko, aby utrzymać jak najdalej naród polski od faktu zamachu dokonanego w dniu 10 kwietnia 2010 roku. 
Tak wiele ofiar, że nie trudno pokusić się, że zamach był nie przypadkowy i przygotowywany wiele miesięcy z dokładnością budowy zegarków mechanicznych najlepszych firm. 
Przez te pięć lat wysłuchałem setki zapewne relacji, opinii i wypowiedzi. Także przeczytałem setki różnych materiałów, które można wyszukać w sieci internetowej. 
Zgadzam się tylko w jednym z każdą teorią o zamachu celowym - otóż był to według mnie doskonale przygotowany zamach ale nie tylko na Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego - lecz także na co najmniej kilku innych strategicznie ważnych dla "wroga" przedstawicieli sił zbrojnych RP a także kilku polityków, którzy posiadali na ówczesny czas wiedzę mogącą zupełnie inaczej ukierunkować politykę w Polsce ale także w Unii Europejskiej. 

Czego pragnę doszukać się w całości zdarzeń i wydarzeń? - Otóż jestem prawie pewien, że zamach był dokonany w kooperacji sojuszników mających ten sam albo podobny interes, aby zlikwidować polską czołówkę polityczną pierwszej dekady XXI wieku. - Skąd sojusz? - Otóż według opinii moich znajomych, z którymi miałem okazję rozmawiać wiele godzin przeczesując sam dzień 10 kwietnia 2010 roku - krok po kroku na podstawie doniesień medialnych oraz wyciszenia jakie panowało w tym dniu i dniach następnych zmierzające do powstrzymania polskiej generalicji wiernej ówczesnemu Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu jako zwierzchnikowi Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej - przed dokonaniem podtrzymania władzy z odsunięciem wszystkich, którzy niestety tę władzę przejęli bez ofiar własnych. - Czyli dokonała się zmiana nie tylko polityczna ale także wojskowa na najwyższych stanowiskach strukturach generalicji Wojska Polskiego. - Powrócili do łask byli generałowie oraz oficerowie mający interes w budowaniu atmosfery potencjalnego zagrożenia - bez konieczności walki bezpośredniej o prawdę i sprawiedliwość na korzyść narodu polskiego. 

10 kwietnia 2010 roku doszło do powtórki tego, co było w Jałcie od 4 do 11 lutego 1945 roku. Wówczas też pomimo ogromnego znaczenia waleczności Polaków o wolną i suwerenną Ojczyznę - to nie waleczni i bohaterscy obrońcy Rzeczypospolitej Polskiej byli wyniesieni na piedestał krajowej władzy ku praworządności i dobrobytowi państwowemu ale zdrajcy, sprzedawczyki ale przede wszystkim wrogowie Polski silnej, jednorodnej oraz dającej naukowcom, ekonomistom, inżynierom poczucie, że pracują na rzecz ukochanej ojczyzny. Pozbawienie tych - sprawiło, że wymienieni opuszczali, opuszczają i będą opuszczali Polskę w poszukiwaniu lepszego bytu, spokojniejszego życia, co przyczynia się do ciągłego osłabiania Polski jako kraju i państwa. Wprowadzanie wielopartyjności z silnym utrzymaniem w państwie doświadczonym komunizmem - prawda istnienia partii komunistycznej - jest wręcz niebezpieczne dla bytu narodu polskiego. - Problemy jest też w tym, że Polak Polaka potrafi powalić na kolana i dobijać - aby ten pracował na tego pierwszego.  
Dlaczego aż tak bardzo "ktoś" nienawidził tegoż Prezydenta (przecież przed nim byli dwaj komuniści prezydentami oraz ten, co z komunistom sprzedał naród w Magdalence)? 
Analiza pasażerów oraz ich karier politycznych i naukowych może przysporzyć wam wielu ciekawych faktów oraz powiązań, o których nie będę pisał tutaj, gdyż powstałaby z tego zapewne bardzo interesująca książka a przyznam się, że pomimo dotarcia do wielu faktów, wiele innych jest niedostępnych w sieci a jedynie w rozmowach z osobami, które w przeszłości widziały "coś" lub byłby świadkami "czegoś" pozwalają na budowanie całokształtu nie budzącego wątpliwości, że to nie tylko zamach ale wręcz "zegarmistrzowska" robota. 
Nie tak dawno rozmawiałem z historykiem nie mającym swojego zdania na ten temat - ale za to skrzętnie zbierającym wszelkie medialne i nie tylko wiadomości w celu opisania tego zapewne jako dokumentu historycznego. - Do czego doszliśmy? Otóż 10 kwietnia 2010 roku doszło do wykorzystania kilku technik "czystego" niszczenia statków powietrznych lecących na niskich wysokościach. - Żeby nie rozwijać tego, jakich "czystych" pozwolę sobie nie pisać - bo znajomość pirotechniki i innych technik umożliwiających oddziaływania na przedmioty z aluminium w sposób destrukcyjny nie powinien być ujawniany wszem wobec okoliczności, jakie nie budzą wątpliwości.   

Być może był to zapalnik do bomby - jakim miała być wojna regionalna o przejęcie Europy Wschodniej przez Rosję - bo niestety przystąpienie krajów "bloku wschodniego" do Paktu Północnoatlantyckiego nie wyszło dobrze dla samej Europy Wschodniej, której mieszkańcy nadal żyją w strefie "zero" działań wojennych ewentualnego konfliktu zbrojnego pomiędzy Rosją a Zachodem ogólnie pojętym. 

- Być może są tacy, którzy myślą i uważają inaczej - ale nie wiem, czy jest ktoś kto potrafi mnie przekonać, że 10 marca 2010 roku nastąpił splot nieoczekiwanych (dokładnie: nieoczekiwanych) okoliczności, które skutkowały zupełnym zniszczeniem nie tylko samolotu jako statku powietrznego ale także zniszczeniem pewnego frontu politycznego w Polsce, co po prawie pięciu latach wniosło na piedestał bezwartościowego polityka jakim jest Donald Tusk na arenie Unii Europejskiej. - Historia go oceni ale już po tych pięciu latach można pokusić się, że to nie był premier działający w interesie Rzeczypospolitej Polskiej oraz narodu polskiego - stąd według mnie powinien być oficjalnie oskarżony przez organa ścigania Rzeczypospolitej Polskiej o celowe działanie na krzywdę i szkodę polskości, narodu polskiego oraz państwa polskiego. 

Jak doszło do zniszczenia Tu-154 w dniu 10 kwietnia 2010 roku? Nie odpowiem - bo nie mnie oceniać i dowodzić - znając podstawy pirotechniki oraz materiałoznawstwa (otarłem się o metalurgię) warto dopatrywać się technologii XXI wieku, które jeszcze może dekadę lub dwie w warunkach pokojowych nie będą ujawnione światu. 

Jeżeli padnie Ukraina, to świat zadrży w posadach - bo jest coś nad czym Rosja przejmie kontrolę bezwzględną - otóż nad Czarnobylem a dokładniej nad tym, co jest tak zabezpieczane w sarkofagu i pod sarkofagiem bloku, który uległ zniszczeniu. 
Symulacja promieniotwórczości przy ewentualnej dalszej erupcji niemożliwego do powstrzymania działania promieniotwórczej "bomby" nie pozostawia złudzeń, że Polska byłaby pierwszym krajem skazanym na kilkaset lat promieniowania uniemożliwiającego ludziom życie.


Wzrost zagrożenia 


To nie jest zagrożenie tylko dla Ukrainy, Białorusi - ale także dla Polski, Czech, Słowacji, Węgier a zapewne wielu więcej krajów.


Powiązanie faktów oraz wyeliminowanie przypadkowego zdarzenia 10 kwietnia 2010 roku może prowadzić do zaskakujących analiz. - Komu więc zależy na utrzymaniu takiej sytuacji, jaką mamy od ostatniej rewolucji na Ukrainie?

Czy prezydentura Lecha Kaczyńskiego powstrzymałaby Bronisława Komorowskiego i sitwę rządzącą obecnie Polską? Ujawnione w ciągu ostatniego roku afery wskazują, że 10 kwietnia 2010 roku więcej obecnych dygnitarzy zyskało niż straciło. - Nie jest więc żadną prawdą, że doszło do katastrofy z przyczyn jakie są przedstawiane oficjalnie przez śledczych prowadzących niejako - śledztwo w Polsce. 

Nie zmienię nigdy zdania na ten temat - uważam, że samolot został celowo zniszczony a śmierć pasażerów można posegregować na celową, konieczną i nieuniknioną. 

10.04.2010 - dokonano zmiany dziejów na szkodę i krzywdę Polski i Polaków. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KOMENTOWANIE WSKAZANE!